sobota, 11 lutego 2017

Walentynkowe ciasto czekoladowe z rumową nutką

Hej kochani Walentynki zbliżają się wielkimi krokami. Czy zaplanowaliście już coś na ten dzień? Czy będziecie coś specjalnego? Pyszne śniadanie podane do łóżka, słodki upominek podrzucony do torby na lunch, kwiaty, kolacja przy świecach... lista jest długa:). A że ze mnie łakomczuch, więc ja zrobię ciasto:)


Nie wiem dlaczego ale prawdziwa gorzka czekolada bardzo mi pasuje do Walentynek... głęboki, bogaty, słodko - gorzki smak idealnie opisuje miłość. Czy nie uważacie, że coś w tym jest. 
Dlatego też, ciasto będzie czekoladowe z aksamitną strukturą i głębokim smakiem gorzkiej czekolady z dodatkiem ciemnego rumu. Wprost idealna kombinacja ... .

Przepis trochę zaczerpnięty  z Nigella, ale z lekkimi modyfikacjami. Rezultaty niesamowite i ciężko się było oderwać.

PS. nie popełnijcie tego samego błędu co ja i pozwólcie mu dobrze ostygnąć i odpocząć kilka godzin w lodówce. Smakuje wtedy o niebo lepiej.

Koniecznie wypróbujcie i napiszcie jak Wam smakowało:)



Składniki:
  • 100g gorzkiej czekolady minimum 85% kakao
  • 200g puree z jadalnych kasztanów
  • 3 jajka od szczęśliwej kury
  • 60g prawdziwego masła
  • 3 łyżki nierafinowanego cukru trzcinowego
  • 60g zmielonych migdałów
  • 1 1/2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka ciemnego rumu
  • szczypta soli

Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej. Masło ucieramy z żółtkami i cukrem dodajemy puree kasztanowe i dobrze mieszamy. Do tak przygotowanej masy wlewamy roztopioną czekoladę i dobrze mieszamy.  W osobnym naczyniu ubijamy białka  i stopniowo łączymy z naszym ciastem.

Tak przygotowane ciasto przekładamy do niedużej tortownicy albo formy w kształcie serca, jeśli ma być na walentynki.

Pieczemy w nagrzanym do 180 stopni Celsjusza piekarniku przez około 40 minut. Gotowe ciast wyciągamy i studzimy. Należy wstawić do lodówki ns kilka godzin. Smakuje wtedy dużo lepiej i nabiera tej jedwabistej aksamitnej tekstury.




Happy Valentine's Day ♥ ♥ ♥

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Detoks cukrowy - pierwszy krok w Nowy Rok

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie. Jest to mój pierwszy wpis w 2017, składam więc serdeczne życzenia i podziękowania czytelnikom Fantazji Kulinarnych. 


Myślałam o wpisie podsumowującym poprzedni rok ale zmieniłam zdanie i zdecydowałam napisać o moim noworocznym detoksie cukrowym.  Tutaj,  z góry,  wielkie dzięki dla Kasi organizatorki wydarzenia. Zainteresowanych odsyłam do jej wspaniałego bloga Cook it Lean po więcej informacji i inspiracji.
Detoks rozpoczęliśmy 9 stycznia a wczoraj był jego ostatni dzień. 3 tygodnie bez cukru i to w totalnej formie ...bez ciasteczek, słodkości, słodzideł, pieczywa, makaronów, kasz, ryżów czy ziemniaków. Nawet owoce ograniczyły się do cytryny, grejpfruta i niedojrzałych bananów. Każda etykieta została dokładnie przestudiowana, aby nie znalazły się tam niepożądane produkty:) .
Było czysto, zdrowo, smacznie i oczywiście bez wyzwań się ni obeszło. 



To czego mi brakowało to kawy.  Wg programu detoksu dozwolona była jedna kawa dziennie, co w większości przypadków udało mi się osiągnąć. Muszę się pochwalić że zejście do 1 (no czasami 2 kaw) dziennie po tym jak miałam 5 nie było łatwym zadaniem, ale sprostałam. Postaram się to utrzymać. W początkowej fazie detoksu było to jednak bardzo trudne, gdyż postanowiłam moją ulubioną poranną kawę zastąpić wodą z cytryną. Nie czułam się zmęczona tylko tak jakby lekko rozdrażniona i niespokojna, no i odbiło się to trochę na rannej toalecie. Ostatecznie przywróciłam moją poranną kawę i ograniczyłam jej spożycie w ciągu dnia. 


Są pewnie w śród nas osoby, które zapytają czym jest detoks cukrowy i dlaczego 3 tygodnie. Ograniczenie, odstawienie cukru pomaga naszemu organizmowi ustabilizować poziomu cukru we krwi, ale jest to również dobry wstęp do zmiany stylu życia, czy odcięcia się od złych nawyków żywieniowych. 
A 21 dni? Tak jak już wspomniałam wyżej, to dobry początek do zmiany nawyków, nikt przecież by się nie podjął gdyby było 2 - 3 miesiące jak naukowcy donoszą:). 
3 tygodnie to optymalna liczba.  Każdemu łatwiej przyjdzie podjąć to wyzwanie bez negatywnego nastawienie na wstępie.  A nawet jeśli nasze nawyki się nie zmienią to zawsze coś z tego zostanie a jak uda się choć 1 małą rzecz zmienić to już jest duży postęp... 

Przyznaję się, że nie był to mój pierwszy detoks bo mam za sobą dwa z Kasią i 30 dniowy plan z whole diet. To co zauważyłam to już tak bardzo mnie do słodkiego nie ciągnie, brak mi chrupiących rzeczy ale to związane jest z moją dietą bezglutenową. Ale nie zamieniam tego zmieniać gdyż jest więcej plusów bycia bez glutenu i na diecie ograniczającej spożycie węglowodanów. U mnie to wzrost energii, bez nagłych spadków w ciągu dnia, poprawa jakości i długości snu, poprawa cery, szybsza regeneracja po wysiłku fizycznym, no i oczywisty zmniejszenie obwodu pasa hehe.
Również tym razem poczułam że boczki ubyły po świątecznej rozpuście, no i przypływ energii pod koniec drugiego tygodnia. Te dwie rzeczy wystarczają mi aby trzymać się planu i ograniczać spożycie cukrów szczególnie tych dodawanych sztucznie. Nie lada to zadanie, bo cukier znajdziecie wszędzie, nawet w szynce hehe.

Kolejne pytania, które mogą się pojawić to, co ja mogę jeść.  Dla przeciętnego człowieka jest to coś bardzo trudnego do wyobrażenia, a dzieje się tak za sprawą tego, że nasza dieta jest owładnięta przez węglowodany, a cukier znajdziesz prawie we wszystkim. Ja trzymam się więc zasady prosto i naturalnie, a to co ląduje w garnku to świeże mięso, kurczak, ryby, owoce morza, warzywa, nasiona, orzechy i zdrowe tłuszcze.
Staram się też wybierać proste receptury, które nie zajmą mi dłużej niż 30 - 40 minut. Popatrzcie więc co się pojawiło:)





Moim tegorocznym faworytem była fasolka szparagowa przygotowana na parze, do niej przysmażone mięso mielone z cebulką i pomidorkami lekko skropione octem balsamicznym. Po prostu palce lizać.


Jeżeli macie jakieś spostrzeżenia, komentarze czy pytania chętnie odpowiem. Tymczasem uciekam i do następnego razu.



Siema...












wtorek, 27 grudnia 2016

Świąteczny bigos z wolnowaru

Witajcie kochani... Jak to mówią "święta, święta i po świętach" i pewnie jak ja,  macie narazie dosyć jedzenie i gotowania. Mam jednak dla Was dawno już obiecany przepis na świąteczny bigos, a że z wolnowaru to nie narobicie się zbyt dużo. 

Naprawdę polecam...


Składniki na 3.5l:

* 400g kiszonej kapusty 
* 400g świeżej kapusty 
* gruby plaster boczku 
* około pół kilo łopatki lub karkówki 
* około 30cm kawałek dobrej kiełbasy 
* 1 cebula
* 2 garści suszonych grzybów 
* 4 liscie laurowe 
* 4 ziela angielskie
* pieprz 
* 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego 

Kiełbasę obrać ze skory, mieso wypłukać i osuszyć. Nastepnie mieso, kiełbasę i boczek pokroić. Tak przygotowane miesa podsmażyć z cebula na patelni z odrobiną smalcu. 

Wolnowar włączyć na auto, włożyć kiszoną kapustę (kapustę można wypłukać aby nie była taka kwaśna). Świeżą poszatkować i wymieszać z kiszoną. Dodać liście laurowe, ziele angielskie i kilka ziaren pieprzu. 

Podsmażone mięsa dodać do kapusty wymieszać, podprawić koncentratem pomidorowym i przykryć. Gotować przez około 10 godzin. W połowie gotowania zamieszać. 


Smacznego... 

środa, 21 grudnia 2016

Świateczne pierniczki bez glutenu

Do świąt już tylko 3 dni. W domach uroczy zapach suszonych grzybów, piernika i ulubionych świątecznych smakołyków... . Czekamy na te chwile cały rok. Ja też kocham ten czas i jak dziecko cieszę się każdą chwilą. 
Dziś mój czas spędziłam na dekoracji świątecznych pierniczków,  bo jak większość z Nas nie wyobrażam sobie świat bez tego smakołyka. 
Pierniczki, których przepisem się zaraz podzielę są kruche i bardzo aromatyczne idealne na choinkę albo świąteczny stół. A zamknięte w szczelnym pojemniczku mogą być przechowywane do 3 tygodni. 

Naprawdę polecam :). 



Składniki:

- ok. 500g maki bezglutenowej + maka do podsypywania (200g mąka gryczana, 150g mąka ryżowa, 60g mąka kukurydziana, 50g mąka ziemniaczana, 40g złocistego siemienia lnianego) 
- 2 łyżki kakao
- 100g dobrego miodu
- 2 łyżki melasy trzcinowej
- 1/2 kostki masła 
- 3 żółtka od szczęśliwych kur
- 2-3 łyżki gęstej śmietany 
- 2 łyżeczki sody oczyszczonej
- domowa przyprawa piernikowa (po 1 łyżeczce cynamonu i goździków, po 1/2 łyżeczki kardamon i imbiru, 1/3 łyżeczki kurkumy, szczypta drobnego czarnego pieprzu, szczypta gałki muszkatołowej) 
- szczypta soli.




Masło, miód, melasę, przyprawy i kakao podgrzewamy mieszając aż powstanie gładka masa. Odstawiamy do lekkiego ostudzenia. 
Sodę rozpuszczamy w 2 łyżkach wody i dodajemy do masy. Następnie dodajemy po żółtku, energicznie mieszając. 
Dosypujemy maki, mieszamy a następnie ugniatamy na stolnicy. Ciasto może wydawać się suche dodajemy więc trochę śmietany. 
Zagniatamy na gładkie ciasto. 

Rozwałkowujemy na grubość 5-7mm i wykrajamy ulubione formy. Blachę smarujemy lekko masłem i wkładamy papierem do pieczenia.

Pieczemy około 10 do 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 180°C. Gotowe pierniczki odstawiamy do całkowitego ostygnięcia a następnie dekorujemy. 

Ja swoje udekorowałam lukrem* waniliowym i czekoladowym. Pierniczki polewamy lukrem i odstawiamy do zastygnięcia. 


* lukier waniliowy - dowolna ilość cukru pudru, kilka kropli esencji waniliowej; dodajemy powoli wodę aż uzyskamy lejącą konsystencję; do wersji czekoladowej dodajemy łyżeczkę kakao. 



Wesołych Świąt... 

wtorek, 22 listopada 2016

Mus jabłkowy z rodzynkami i cynamonem (z wolnowaru)

Cześć Kochani ... od kilku dni stałam się posiadaczką wolnowaru i już to urządzenie przypadło mi do gustu. To wspaniały wynalazek, który sam gotuje za, a Ty spokojnie możesz zająć się innymi rzeczami lub mieć zdrowy, ciepły posiłek po pracy. Do tego nic się nie przypala i wszystko pysznie smakuje.

Wczoraj w mojej kuchni ulatniał się ciepły zapach cynamonu i pieczonych jabłek... było jak u mamy:). Stało się tak, gdyż przygotowywałam mus jabłkowy na zimowe wypieki, Znaczy się mus się sam robił ja tylko obrałam i pokroiłam jabłka. Rezultaty były bardzo pyszne i mała porcja powędrowała dziś do mojej owsianki. Cóż tu więcej opowiadać... zobaczcie sami.



Składniki:

  • około 1,5kg jabłek (ja miałam Bramley, ale inne do gotowania też będą dobre)
  • 2garści niesiarkowanych rodzynek
  • dużo cynamonu
  • 5 łyżek cukru trzcinowego nierafinowanego
  • sok z jednej cytryny aby jabłka nie ciemniały
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego
  • około 3/4 szklanki przegotowanej wody
Jabłka obieramy i kroimy na mniejsze kawałki (skrapiamy sokiem z cytryny aby bardzo nie ściemniały).

Rozgrzewamy nasz wolnowar (ja swój ustawiłam na AUTO tzn. 20 minut na dużej mocy a później przechodzi na niską). Na dno dajemy olej kokosowy i łyżkę cynamony. Gdy olej się rozpuści mieszamy z cynamonem. Następnie układamy jabłka, przekładamy rodzynkami, cukrem i cynamonem(delikatnie i równomiernie posypujemy przy każdej warstwie).




Tak przygotowany kociołek przykrywamy i zostawiamy aż się zrobi. Ja poszłam do pracy na około 5 godzin, przyszłam zamieszałam, wyparzyłam słoiki, przełożyłam gorącą miksturę w słoiki i gotowe.

Dzisiejszego ranka natomiast rozkoszowałam się smakiem owsianki przykrytej dużą łychą musu... palce lizać.




Smacznego...

piątek, 11 listopada 2016

Marchewkowa z dynią piżmową i pomarańczą

Coraz bardziej czuć zimę. Krótkie dni, mokro i coraz bardziej szaro za oknem aż czasem z domu się nie chce wychodzić. To co wtedy sprawia nam radość to kubek gorącego napoju, koc i kanapa. Ja mam jeszcze jeden sposób na jesienną/zimową pluchę... rozgrzewające, kremowe zupy w kolorach lata. I właśnie na taką zupę dziś Was zaproszę:).

Pyszna, kremowa, w pięknym złocisto pomarańczowym kolorze ... a co dodać jej może takiego blasku, a otóż kombinacja marchewki z dynią piżmową, bądź dla niektórych batternut squash. Lekko pikantna z nutą kokosa i pomarańczy. Na pewno rozgrzeje nie jedno długie zimowe popołudnie.

Serdecznie polecam:).






 Składniki:
  • 1 dynia piżmowa obrana i pokrojona w kostkę
  • 4 duże marchewki obrane i pokrojone
  • sok z jednej pomarańczy
  • 400ml gęstego mleka kokosowego
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • około 1 szklanki przegotowanej wody (jak macie bulion warzywny to nawet lepiej)
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • liść laurowy
  • 1/2 łyżeczki pokruszonego chili
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 1/3 łyżeczki sproszkowanej skórki pomarańczowej (można dać surową)
  • sól i świeżo zmielony pieprz

W dużym garnku rozpuszczamy olej kokosowy następnie dajemy pokrojowe marchewki i dynie. Podsmażmy przez około 4 minut. Wrzucamy liść laurowy, ziele, cynamon, sproszkowaną skórkę pomarańczową i chili mieszamy przez około 1 minutę.

Po tym czasie zalewamy wodą, przykrywamy i gotujemy około 10 minut. Dodajemy mleko kokosowe lekko solimy (ja dałam około 1/2 łyżeczki) i gotujemy kolejne 5 minut. Po tym czasie zupę mielimy blenderem dodajemy sok z pomarańczy, świeżo zmielony pieprz i mieszamy.

Odstawiamy na około 2 - 3 minuty i podajemy. Można lekko posypać pokruszonym chili.




Smacznego...

wtorek, 1 listopada 2016

Jaglanka z bananem i kakao idealna na campingu


Niech sobie wszyscy mówią że camping najlepszy na wiosnę lub w lecie... ja jakoś daję radę i nawet 1 listopada nie straszna mi pogoda. Rano trochę mgliście i ciężko się ze śpiwora wygrzebać ale jak już wstanę to sama energia przychodzi. Kolorowe drzewa, zapach lasu, rześkie powietrze czuje że żyję:). Co się dzieje później:) odpalam kuchenkę i zapach kawy się unosi w powietrzu. Smakuje lepiej niż w domu. A po kawie czas na pyszne śniadanie, które doda mi energii na cały dzień.  

Jedno z moich ostatnio ulubionych to słodka wersja z jaglanką. Pożywna kasza, bogata w błonnik i dobre węglowodany z dodatkiem bananów, rodzynek i kakao to idealne "comfort food on the go" :).
Musicie koniecznie spróbować...




Składniki:
  • 100g kaszy jaglanej ugotowanej wg przepisu na opakowaniu (poniżej opiszę jak ja to robię na campingu);
  • sól
  • łyżka oleju kokosowego;
  • 1/2 łyżeczki cynamonu;
  • 1 łyżka kakao;
  • garść rodzynek
  • 1 banan
  • syrop daktylowy (albo to co macie pod ręką agava, klonowy, miód itd.)

Zaczynamy od ugotowania kaszy. W warunkach domowych tak jak macie na opakowaniu. Ja mam wersję campingową hehe. 100g woreczek kaszy rozcinam i wysypuję do garnka z nieprzywierającym spodem. Zalewam około szklanką wody, solę i gotuję aż woda zupełnie się wygotuje. Kasza zaczyna wtedy lekko przywierać. Dodajemy wtedy olej kokosowy i mieszamy drewnianą łopatką (to co przywarło odchodzi idealnie). Następnie dodajemy cynamon, kakao i rodzynki mieszamy i chwilę gotujemy. Kolej na banana. Kroimy go na drobne plastry i dodajemy do jaglanki. Gotujemy aż zmięknie.



Gotową kaszę przekładamy na talerz polewamy syropem daktylowym i cieszymy się smakiem.




Smacznego...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...